n95 czyli mala mobilnosc

•marzec 17, 2008 • Dodaj komentarz

ostatnio bardzo przywiazalem sie do mobilnosci. Tak bardzo, iz wszedzie mam ze soba komorke lub ktoregos z moich notebookow.

Niestety wordpress nie jest niestety zbytnio mobilny- tragicznie sie na nim pracuje z symbianowa przegladarka. Podobnie mobilna opera. Jednak to sie ma zmienic, poniewaz nowa wersja softu posiada nowy flash lite. Niecierpliwie czekam na soft w nsu.

Co nowego u mnie? Raczej nic. Ciagle jestem w drodze lub w lozku. Nie mam czasu na nauke czegokolwiek. Tak wiec django zawieszone. Musze za to wykonywac kilka projektow na uczelnie- czesc w cpp, czesc w uml itd. Ciagle sie czegos ucze. Ostatnio poznalem prawie caly rejestr windows mobile. To dosc dobry system, jednak bez ingerowania w rejestr nie ma szans na dostosowanie urzadzenia do wymagan czlowieka.

Na dzis starczy. Dobranoc

Uczymy się Django #1

•luty 2, 2008 • 1 komentarz

Witam,

właśnie rozpocząłem naukę django. Sam początek może być przerażający, z powodu ogromnych różnic względem wszystkiego, co znam do tej pory, jednak nie zniechęcam się. Troszkę ciężko jest przełamać strach i początkowo drażnią człowieka ciągłe błędy itp.

Jednak bardzo mi się podoba już na samym początku ta zabawa z django. Co tu dużo mówić – Python wiele wybacza, jest bardzo elastyczny i nie doszukuje się logiki tam, gdzie c++ by jej szukał na siłę (Segmentation Fault albo inne cuda ;) ).

Ogólnie pozytywne zaskoczenie, iż to wszystko pracuje tak ładnie, delikatnie itp. :)

Wielki brat jest pod wrażeniem.

Zaczynać od nowa

•styczeń 29, 2008 • 3 komentarzy

Znów mnie nie było…

Niestety.

Życie czasem płata nam ogromne figle i nie pozwala robić tego, co by się chciało. Mam nadzieję, iż w końcu teraz będę miał czas, aby czasem tutaj zajrzeć i napisać coś od siebie.

Cały czas się czegoś uczę. Do tego dochodzi sesja i wiele innych czynników, które sprawiają, iż człowiek nie ma czasu praktycznie na nic. Do tego ostatnio jestem ciągle niewyspany, ciągle za czymś gonię, stawiam sobie kolejne cele… wiele by o tym pisać.

Obecnie uczę się wszystkiego od nowa. Programowanie – tylko na uczelnię – tylko na potrzeby sesji.

Po sesji chcę na spokojnie usiąść i nauczyć się wszystkiego o django. Bardzo ciągnie mnie do pythona i wszelkich jego wynalazków. Ciągnie mnie do niego od czasu, gdy stałem się posiadaczem świetnego telefonu, mianowicie zakupiłem sobie telefon Nokia N95. To urządzenie gwarantuje mi mobilność na niespotykaną dotąd skalę. Wcześniej, aby być mobilnym i np. skorzystać gdzieś na mieście z sieci musiałem mieć przy sobie telefon komórkowy, palmtopa, karty pamięci, moduł gps do palma itp. Teraz mam wszystko w jednym miejscu, w jednym pudełku, a pudełko to daje mi wiele radości. To właśnie dzięki tej “zabawce” poznałem możliwości Pythona. Chcę się tym pobawić, a poza tym chodzi mi po głowie od dawna reaktywacja pewnej strony internetowej. Szczegółów nie będę zdradzał. Jest to nawet dla mnie niespodzianka.

PS. Słoneczko, będzie dobrze :)

My desktop

•lipiec 23, 2007 • 3 komentarzy

Teraz pokażę wam mój desktop.

snapshot4

KDE 3.5.7

Conky

lekko odciążone KDE, do tego dość niezwykły config do Conky, MPD.

Dzień z życia informatyka/konsultanta SAP

•lipiec 23, 2007 • 6 komentarzy

6:50 dzwoni zegar. Tak ciężko jest się podnieść, aby go wyłączyć… Po drodze potykam się o przewód – dlaczego ja wczoraj nie posprzątałem?

7:00 czas coś zjeść, zrobić sobie coś do pracy. W lodówce znów nic nie ma…

8:00 wychodzę z domu. Trzeba iść sobie kupić jakąś wodę mineralną do pracy.

9:00 jestem w pracy. Godzinę przed czasem. Zasiadam przed komputerem. Odpalam maszynę. Próbuję włączyć radio. Włączam słyszę lady punk… Ile można w koło puszczać to samo. Zmieniam stację na inną… po 10 minutach leci lady punk… Zmieniam stację na inną… Msza. Zmieniam stację na inną… brak stacji. Wyłączam radio. Klikam na piękną ikonkę o nazwie Lotus Notes… chwila prawdy… Przez 24 godziny mojej nieobecności w pracy dostałem 350 wiadomości… Jak dobrze, że w Lotus Notes można stosować reguły. Ilość maili do mnie zmniejsza się automatycznie do 30. Jednak resztę trzeba przepatrzeć. Może ktoś z grupy czegoś nie zrobił/ominął/nie chciało mu się, ponieważ sądzi, iż jest do wyższych celów stworzony/nie było nikogo w pracy i trzeba to koniecznie zrobić. Czytanie maili zajmuje mi jakieś 10 -20 minut. Czytam nagłówki. Jeśli na cokolwiek jest : RE lub PD, to nawet tego nie otwieram. Wciskam magiczne delete i po problemie. W tle leci oczywiście replikacja na wypadek, gdyby po miesiącu czasu komuś z “grupy trzymającej władze” przypomniało się, iż ta sprawa miała podwójne dno. W między czasie już dzwonią… Ze wszystkich stron. Do tego dochodzi jeszcze kierownik. On też chce, abym już zaczął działać. Odpalam aplikację. Loguję się.

10:00 trzeba zrobić raport. Nie chce mi się. Na szczęście są Ci, którzy mogą to zrobić za mnie. Ja w między czasie znów czytam maile, sprawdzam pocztę itp. Raporty zrobione, trzeba teraz wyjaśnić inne raporty… W między czasie robię kilka rzeczy, o które proszą w mailach.

13:00 grubsza awaria aplikacji wspierającej. Dzwonię do Czech na hotline. Tam słyszę tylko gość się przedstawia, ja mu nawijam 10 minut szczegóły po angielsku, on do mnie : ok. I check this and i call back. Po pół godzinie dzwoni i mówi : I must restart *** server. Tak jest zawsze… Ehh te aplikacje bazodanowe… pomaga im jak zwykle restart serwera.

W między czasie odbieram setki telefonów, poprawiam tysiące parametrów i błędów innych osób, do tego wysłuchuje od wszystkich jaki to ten system jest be i jest niedobry… Ciekawe… Wg. wszystkich jest to najlepszy system na świecie, do kompleksowego zarządzania przedsiębiorstwem.

Dzwonie to sił wyższych. Mówię, że filie mają problemy i proszę o reakcję. OK rekacja jest, jednak spóźniona. Szukam i szukam. Znalazłem kogoś, kto totalnie miesza. Dzwonię na odpowiedni dział, proszę tę osobę o przyjście do mnie, celem opier… wytłumaczenia, że tak nie można, że jest to sprzeczne z tysiącami zasad, procedur, wymogów itp. Gość przychodzi. Mówi, że to nie on. Pokazuję mu logi. Wtedy coś zaczyna ściemniać. Odpalam system testowy. Gość pokazuje mi jak pracuje. Niby wszystko robi ok… Jednak nie chce mi się mu wierzyć.

14:00 nie mam już siły odbierać telefonu. Odbieram na głośnomówiącym. Rozmowy słychać we wszystkich przyległych biurach. Znów coś jest nie tak. Sprawdzam statusy. Oczywiście pan Jan Kowalski dał ciała. Chciał zrobić coś szybciej, jednak mu nie wyszło. Poprawiam statusy, potwierdzam zlecenia itp. Piszę maila do jego kierownika z prośbą o przeszkolenie.

15:00 zaczyna się sprawdzanie. Każdego dnia jest tak samo. Tu coś nie tak, tam coś nie tak. Totalna egzotyka. Nie mam czasu nawet zjeść śniadania. Przychodzi “grupa trzymająca władzę” i chce jakieś raporty/statystyki/tabelki/cholera wie co. Mają być na wczoraj. Siedzę więc i robię wszystko na raz.

17:00 uff. W biurach już prawie nikogo nie ma. Zostałem sam. Przygotowuję więc powoli wszystko dla kolegi, który będzie w nocy. Wreszcie mogę zjeść śniadanie.

17:40 na 20 minut przed końcem pracy oczywiście telefon. Jest sprawa i trzeba ją wykonać na wczoraj. Jak zwykle o tej godzinie się komuś przypomina, że jest jeszcze coś…

Już myślałem, że wyjdę normalnie z pracy… Jak zawsze wyjdę później. Dobrze, że do domu blisko. Tylko 15 minut spacerkiem. Szkoda, że trzeba przechodzić przez autostradę A1…

18:15 powinienem być już na dole, na przystanku i czekać na autobus komunikacji miejskiej. Siedzę i dalej rozwiązuję problem. Napisałem na szybko Quera mimo, iż mi nie wolno (podobno to wiedza tylko dla wtajemniczonych. Ja nim nie jestem ale mimo to piszę query i to namiętnie. Inaczej bym musiał chyba siedzieć po 14 godzin w pracy, aby zaspokoić wszystkich – bez podtekstów). Wyciągnąłem, co miałem wyciągnąć i go kasuje. Pewnie rano przyjdzie mail – why itp

18:30 idę do domu

19:00 włączam tv i notebooka – czas odpocząć od tych niebieskich okienek. Znowu coś w polityce nie tak. Wszędzie o tym piszą… w RSS na co trzeciej stronie… już nawet na bash-u o tym mówią… Ehh. Szkoda gadać. Jem obiad i zarazem kolację.

Siedzę do późna. Ciągle tylko ctrl+a+p albo ctrl+a+n. Trochę popiszę na irc. Odwiedzę wszystkie strony, które zwykle odwiedzam. Idę spać.

Tak.. tak wygląda w wielkim skrócie praca koordynatora SAP. Ciągle się coś dzieje. Zawsze jest co robić itp.
Dla tych, którzy chcą pracować jak ja polecam :

http://www.sap.com/poland/careers/index.epx

http://help.sap.com/ – dość dobry help

PS. chyba wracam do blogowania.

Przerwa

•kwiecień 28, 2007 • 1 komentarz

Dawno nie pisałem.

Nie miałem czasu, nie miałem czasu na nic. Każdy ma czasem taki okres w życiu, iż śpieszy nie wiadomo do końca za czym. Troszkę zmian w moim życiu. Skończyłem z lenistwem. Skończyłem również już dwa przedmioty na uczelni, trzeci i czwarty są w połowie. Następnie zostaną jeszcze 3 i jeden egzamin. Mam nadzieję, iż obędzie się bez większych problemów.

Zmieniłem również sprzęt. Postanowiłem zainwestować i kupiłem notebooka : Dell Inspiron 6400. Jestem z niego bardzo zadowolony. Bardzo szybki. Nie spodziewałem się takiej szybkości.

Zmieniłem również dystrybucję – z ubuntu na Gentoo. Teraz już wiem, iż w ogóle nie można porównywać małego ubuntu do wielkiego Gentoo. Gentoo to niesamowita dystrybucja. Jest bardzo szybka, wygodna, a jednocześnie spartańska. Trzeba ogromnej wiedzy o własnym sprzęcie, setek godzin spędzonych nad dokumentacją, conajmniej dwóch instalacji Gentoo – nie znam osoby, której by się wszystko od tak udało za pierwszym razem.

Tak więc jak już wcześniej mówiłem Gentoo jest niesamowite. Bardzo wygodne Portage, które ma o wiele większe możliwości od apt-get (wg. mnie tych dwóch systemów zarządzania nie można w ogóle ze sobą porównywać – choćby dlatego, iż apt-get nie radzi sobie z zależnościami).

Tak więc w moim życiu zaszło kilka zmian. Postaram się teraz częściej pisać. Mam nadzieję, iż już wszystko zostało zorganizowane.

Dziękuję mojemu Słoneczku, za cierpliwość do mnie. :)

Morfi

by dać znak

•marzec 27, 2007 • Dodaj komentarz

Jak postanowiłem, tak uczyniłem.

Na uczelni mam już dwa przedmioty zaliczone. Zostało jeszcze 6, a właściwie to pięć przedmiotów. Dwa egzaminy już mam zaliczone. Pozostał tylko ten trzeci – ISP.

Od siebie:

Ciągle pracuje. Powoli wpadam już w rutynę. Może to i lepiej, ponieważ mam więcej czasu dla siebie, nie przesypiam całych dni, coś zaczynam robić. Teraz chciałbym być bardziej aktywny. Mentalnie już się na to przestawiam. Obym wytrzymał w moim postanowieniu.

Kolejnym postanowieniem jest kupno Notebooka. Tylko tutaj mam dość duży dylemat – czy kupić sobie ubogiego Core duo, czy też niesamowicie wyposażonego Pentium M. Wiadomo, fundusze mam ograniczone. Będę musiał zrobić sobie ładną debatę na ten temat.

Wewnętrznie jest już w miarę dobrze. Tylko non stop tęsknię… może to i lepiej. Przynajmniej wiem, jak bardzo mi zależy na Tobie Słoneczko.

Morfi

, ponieważ każdy ma swoje miejsce na ziemi…

•marzec 16, 2007 • Dodaj komentarz

Ostatnio jakoś bardzo ciężko przychodzi mi wydobywanie z siebie tchnienia. Nie potrafię sobie powiedzieć, dlaczego właśnie tak się dzieje, jednak nie potrafię sobie znaleźć swojego miejsca na ziemi. Wszystko dookoła mnie denerwuje, łatwo wyprowadzić mnie z równowagi, humor nie ten sam…

Jedynie w pracy jestem troszkę bardziej normalny, żywy, coś chce mi się robić. Jednak, gdy wracam do domu, wszystko gdzieś ucieka… Wszystko się oddala, przemija i zostaje mi tylko jedno – łóżko i spanie. Nie wiem, co jest nie tak, jednak mam niechęć nawet do samego siebie. Czyżby chwytała mnie wiosenna depresja? Wszak rok temu o tej porze mogło być zupełnie inaczej. Moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej, a nawet z Kasią by było łatwiej, bo bliżej.

Jednak wiem, że to raczej nie to. Nie o to chodzi. Może chodzi o to, że nie ufam sam sobie?

Denerwuje mnie postawa innych. Moje otoczenie bardzo się zdystansowało. Z jednej strony to lepiej, jednak z drugiej… czuję się przez to w ogóle nie potrzebny nikomu. Może to właśnie przez to jest tak, jak jest.

Smutne są również inne rzeczy, jednak szkoda w ogóle o nich pisać. Niech zginą razem z kolejną myślą.

Najważniejsze teraz jest to, bym znów zaczął patrzeć przed siebie, a nie w przeszłość. Muszę solidnie się przyłożyć do wszystkiego – do pracy, do szkoły, do absolutnie wszystkiego, aby nie zawieść wszystkich, którzy na mnie liczą.

Tak teraz czytam, to, co napisałem i dochodzę do wniosku, iż ja żyję dla innych, aby inni byli zadowoleni, aby inni byli dumni. Szkoda tylko, iż ja sam w tym nie mam żadnego celu. To właśnie jest smutne. Trzeba znaleźć cel dla samego siebie, aby poczuć się znów silnym. Tylko jak go szukać, gdy dookoła jest tak dziwnie cicho, jak przed właśnie nadciągającym sztormem.

Trzeba będzie zainwestować w siebie.

Teraz coś dla Ciebie Słoneczko.
Chciałbym widzieć Cię uśmiechniętą. Chciałbym, abyś się tyle nie martwiła, nie widziała problemów, nie myślała tyle o nich. Nie potrzebnie się aż tak bardzo zadręczasz. Pamiętaj, że co by nie było, zawsze będzie dobrze.

Morfi

ciąg dalszy

•marzec 8, 2007 • Dodaj komentarz

Tak więc mam już pół programu napisanego.

Dość ciekawym zjawiskiem jest to, iż wiem, że pewne fragmenty kodu powinny tak wyglądać, jednak nie wiem, why powinienem stosować to tak, a nie inaczej. Hmm no cóż, trzeba będzie się solidnie przygotować, aby otrzymać 5.0 i mieć spokój.

Mam jeszcze troszkę czasu, więc zdążę.

Morfi

Praktyczne podejście

•marzec 5, 2007 • Dodaj komentarz

Witajcie.

Chcąc jak najszybciej skończyć ten semestr na studiach postanowiłem jak najwięcej przedmiotów zaliczyć przed sesją letnią.

W ten sposób zaliczam analizę, podstawy informatyki oraz podstawy cyfrowego przetwarzania sygnałów. Zawsze troszkę mniej na czerwiec.

Jako zaliczenie z informatyki otrzymałem projekt bazy danych w języku C++. Jest to baza książek w księgarni, z ceną, ilością stron, wydaniem, autorem i tytułem.

Szybko zacząłem kodować i już są pierwsze efekty. Menu programu oraz część plikowej bazy danych. Myślę, iż pod koniec marca odpadnie mi jeden przedmiot – informatyka, a w połowie kwietnia analiza oraz egzamin z niej. Następnie postaram się zaliczyć w terminie zerowym algorytmy i struktury danych.

Plan bardzo ambitny, jednak sądzę, iż realny. Trzeba pogodzić nową pracę z nauką. Jak na razie wszystko jest na bardzo dobrej drodze.

Chciałbym podziękować mojemu Słoneczku za ostatni weekend. Dziękuję Ci za każdy uśmiech Kasiu. Bardzo wiele dla mnie znaczy.

Dziękuję

Morfi